
Zita Pels w komercyjnej telewizji. Dlaczego to ruch ryzyka?
Wiceburmistrzyni i liderka listy GroenLinks w Amsterdamie, Zita Pels, niespodziewanie zasiadła w studiu popularnego programu w SBS6. Dla jednych to sygnał otwarcia na widzów spoza „bańki”, dla innych – ryzyko skrótu i uproszczeń, które w kampanii potrafią wywrócić narrację.
Polscy mieszkańcy Amsterdamu widzą taki zwrot w stronę „telewizji śniadaniowej” jako próbę dotarcia do nowych wyborców – tych, którzy żyją miastem, ale nie śledzą na co dzień rad miejskich i budżetów. To ważne, bo o sprawach mieszkań (czynsze, remonty, parkowanie) decydują właśnie ci, których polityka mało obchodzi.
Media komercyjne rządzą się tempem i cięciem do sedna. W takim formacie pół zdania potrafi przykryć sens całej wypowiedzi. Polityk zyskuje zasięg, ale traci kontrolę nad kontekstem.
Ostatecznie liczy się to, czy po telewizyjnej rundzie przychodzą wiarygodne propozycje: jasne zasady dla najmu, konkretne inwestycje w komunikację, realne wsparcie dla zielonych remontów. Bez tego pozostaje tylko show.
W kampanii 2026 zobaczymy, kto potrafi zderzyć „telewizyjne 20 sekund” z życiem ulicy. W Amsterdamie to test większy niż się wydaje.
Udostępnij artykuł


