top of page

Zakłócenia na Morzu Czerwonym znów uderzają w handel

Armatorzy ponownie ograniczają rejsy przez Morze Czerwone i Kanał Sueski, wybierając dłuższą trasę wokół Afryki. To wydłuża łańcuchy dostaw nawet o dwa–trzy tygodnie i podnosi koszty paliwa oraz ubezpieczeń.

Dla europejskich hubów, w tym Rotterdamu, oznacza to bardziej nieregularne zawinięcia statków i skoki w obłożeniu terminali. Operatorzy logistyczni ostrzegają, że planowanie dostaw „just in time” staje się trudniejsze.

W praktyce może to przełożyć się na przejściowe braki wybranych towarów i wyższe ceny produktów importowanych. Sklepy i hurtownie w Holandii sygnalizują, że większe dostawy elektroniki, odzieży czy komponentów przemysłowych potrafią dotrzeć z opóźnieniem.

Polskie firmy handlowe działające w Holandii powinny z wyprzedzeniem budować zapasy produktów o wolniejszej rotacji. Dla wielu mniejszych przedsiębiorców ważne będzie także elastyczne ustalanie terminów z klientami i dostawcami.

Eksperci zwracają uwagę, że trwalsze ominięcie Kanału Sueskiego może utrwalić wyższe stawki frachtu kontenerowego. Jeśli sytuacja się przeciągnie, presja kosztowa może być widoczna w całej europie, od logistyki po produkcję.

Warto na bieżąco śledzić komunikaty armatorów i przewoźników drogowych, aby skoordynować odbiory w terminalach. Dla konsumentów kluczowe będzie porównywanie cen i cierpliwość przy zamówieniach internetowych z Azji.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Podziel się swoimi przemyśleniamiNapisz komentarz jako pierwszy.
bottom of page