
WHO z żalem o wyjściu USA. Co to zmienia dla świata i Europy
Światowa Organizacja Zdrowia w ostrych słowach odniosła się do oficjalnego opuszczenia WHO przez Stany Zjednoczone, odpierając zarzuty o stronniczość i opieszałość w pandemii. „Działaliśmy szybko i transparentnie” – podkreślono. To ruch z konsekwencjami finansowymi i politycznymi.
USA były jednym z największych płatników. Mniej amerykańskich pieniędzy to realne cięcia: programy zwalczania chorób zakaźnych, wsparcie laboratoriów, szkolenia. WHO już wcześniej zapowiadała redukcję etatów, teraz może być trudniej utrzymać tempo projektów w krajach o słabszych systemach zdrowia.
Dla Europy, w tym Holandii, oznacza to większą presję na stabilne finansowanie i własne mechanizmy wczesnego ostrzegania. Pandemia pokazała, że to, co dzieje się daleko, szybko dociera do naszych szpitali, szkół i firm. Unia będzie musiała rosnąć jako filar koordynacji zdrowia publicznego.
Polscy lekarze i pielęgniarki pracujący w holenderskiej ochronie zdrowia dobrze pamiętają, jak ważne były jednolite wytyczne. Brak globalnego arbitra utrudnia spójność zaleceń. Więcej odpowiedzialności spadnie na ECDC i krajowe instytuty zdrowia.
Nie oznacza to jednak końca współpracy z USA. Amerykańskie uczelnie i ośrodki nadal tworzą większość ważnych badań i rejestrów danych. Pytanie, czy bez członkostwa w WHO polityczne napięcia nie utrudnią przekuwania nauki na praktykę w krajach rozwijających się.
W globalnym zdrowiu próżnia długo się nie utrzymuje. Ktoś będzie musiał ją wypełnić – czy to Unia, czy koalicje państw. Dla zwykłych pacjentów liczy się jedno: szybkie i jasne rekomendacje oparte na danych. Reszta to polityka.
Udostępnij artykuł


