top of page

USA znów z shutdownem. Co to zmienia w Europie

Amerykański rząd federalny znów wpadł w „shutdown”, bo Kongres nie zdążył na czas przegłosować budżetu. W praktyce część urzędów przestała działać, a część pracowników została odesłana do domów lub pracuje bez wynagrodzenia do czasu odblokowania finansowania.

Dla wielu osób w Holandii brzmi to jak daleka polityczna przepychanka, ale skutki potrafią wychodzić poza USA. Gdy instytucje federalne zwalniają, opóźniają się procedury, które dotykają też firm współpracujących z Ameryką, a rynek zaczyna nerwowo reagować.

W Europie często widać to najpierw na kursie dolara i nastrojach giełdowych. Gdy rośnie niepewność, inwestorzy częściej „uciekają” w bezpieczniejsze aktywa, co wpływa na koszty kredytów i wyceny spółek również tutaj, w tym w Holandii.

Dla Polaków mieszkających w NL istotne mogą być też sprawy praktyczne: od rozliczeń z amerykańskimi platformami, po terminy w transatlantyckim biznesie. Jeśli ktoś pracuje w firmie technologicznej lub logistycznej obsługującej klientów w USA, takie zastoje czasem oznaczają przesunięcia projektów i płatności.

Władze USA podkreślają, że porozumienie między Republikanami i Demokratami jest, ale zabrakło formalnego głosowania w kluczowym momencie. To sugeruje, że sytuacja może się skończyć szybko, ale równie dobrze może powrócić przy kolejnej rundzie negocjacji.

Największy problem z shutdownem jest taki, że podkopuje zaufanie do przewidywalności państwa. A w świecie, w którym gospodarki są mocno powiązane, mniej przewidywalne USA oznacza więcej nerwowości także na europejskim podwórku.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Podziel się swoimi przemyśleniamiNapisz komentarz jako pierwszy.
bottom of page