
Rząd Włoch w sporze ze Szwajcarią po tragedii w Crans-Montana
Włochy wezwały szwajcarskiego ambasadora po decyzji o zwolnieniu z aresztu właściciela baru, w którym w noc sylwestrową wybuchł pożar. Zginęło czterdzieści osób, w tym co najmniej sześciu Włochów, a wielu zostało rannych. Rzym mówi o „zniewadze dla ofiar” i domaga się wyjaśnień.
Spór dotyczy nie tylko aspektu prawnego – czy podejrzany mógł wyjść za kaucją – ale też szerszej kwestii bezpieczeństwa w kurortach. Samorząd Crans-Montana przyznał, że kontrola przeciwpożarowa lokalu odbyła się ponad sześć lat temu. W kurortach, gdzie na metr kwadratowy przypadają setki gości, takie luki bolą podwójnie.
Dla narciarzy z Holandii, w tym dla wielu Polaków planujących wyjazdy w Alpy, sprawa ma bardzo praktyczny wymiar. Warto zwracać uwagę na podstawowe standardy: widoczne wyjścia ewakuacyjne, informacje o procedurach, a w lokalach – dystans pirotechniki od dekoracji. To rzeczy, o których zwykle nie myślimy, aż do czasu gdy robi się za późno.
Organizatorzy turystyki podkreślają, że po głośnych wypadkach branża zwykle usztywnia wewnętrzne kontrole. Taki cykl „wstrząs – reakcja” widzieliśmy już wielokrotnie. Pytanie, czy tym razem standardy podniosą się trwale, a nie tylko na kilka tygodni.
Prawnie sprawa będzie się toczyła miesiącami. Rodziny ofiar domagają się nie tylko odpowiedzialności karnej, ale też odszkodowań. To może wywołać w branży presję na obowiązkowe, wyższe polisy OC dla lokali rozrywkowych w kurortach.
Dla władz lokalnych w Alpach to również test zaufania. Sezon trwa, a narciarze głosują portfelem. Lepiej dmuchać na zimne – dosłownie i w przenośni.
Udostępnij artykuł


