
Rząd Jettena zaprzysiężony. Co może się zmienić dla nas w NL
Nowy rząd Jettena został zaprzysiężony w Huis ten Bosch. Koalicja D66, VVD i CDA to 18 ministrów i 10 sekretarzy stanu, a wśród nich Tom Berendsen (CDA) jako szef MSZ i Sjoerd Sjoerdsma (D66) jako minister handlu zagranicznego i współpracy rozwojowej. Skład sugeruje kurs proeuropejski z mocnym akcentem na gospodarkę, bezpieczeństwo i technologię.
Co to znaczy dla Polaków w Holandii? Po pierwsze, przewidywalność w relacjach z UE, ważna dla pracowników transgranicznych i firm. Po drugie, spodziewane są działania w sprawach rynku pracy, niedoborów mieszkaniowych i cyfryzacji usług publicznych — to tematy, które dotykają nas na co dzień, od rejestracji w gminie po kolejki w opiece zdrowotnej.
Rząd deklarował wcześniej kontynuację wsparcia dla Ukrainy, co będzie miało też wymiar gospodarczy: kontrakty dla przemysłu, ale i budżetowe priorytety. W handlu zagranicznym Holandia chce chronić łańcuchy dostaw w branżach strategicznych (energetyka, półprzewodniki), które „karmią” setki tysięcy miejsc pracy w kraju.
Na agendzie znajdzie się również rynek mieszkaniowy: budownictwo, ale i rozwiązania typu dzielenie lokali czy nadbudowy pięter. Oczekiwania wobec gmin są spore, a mieszkańcy — w tym polskie rodziny — liczą na szybsze, tańsze i bardziej przewidywalne najmy.
Kurs na innowacje będzie testem odwagi w inwestycjach publiczno‑prywatnych. Holandia ma ambicję, by nie być tylko „centrum logistycznym Europy”, ale także miejscem, gdzie powstają technologie i firmy jutra. Przekucie tego w politykę to już zadanie ministerstw i regionów.
Start jest symboliczny, ale tempo wkrótce zweryfikuje wyzwania dnia codziennego: rachunki, kolejki, mieszkania i bezpieczeństwo. O to będą pytać wyborcy, niezależnie od tego, jakim językiem mówią w domu.
Udostępnij artykuł


