
Rynek mieszkań w Amsterdamie: co mówią nowe dane
Ceny mieszkań w Amsterdamie znów idą w górę, choć nierówno w zależności od dzielnicy. Najmocniej trzymają się popularne lokalizacje dobrze skomunikowane z centrum, ale i na obrzeżach presja cenowa nie zniknęła. Wartość mniejszych lokali rośnie szybciej, bo to wciąż najbardziej dostępna droga wejścia na rynek.
Dla polskich rodzin to twarda rzeczywistość: kredyt jest możliwy, ale konkurencja o sensowne mieszkania pozostaje duża. Coraz ważniejsza jest mobilność – im bardziej elastyczny jesteś względem lokalizacji i standardu, tym większa szansa na rozsądną cenę. Do tego dochodzą nowe wymogi energetyczne, które wpływają na wycenę.
Najemcy odczuwają poprawę nieco wolniej. Rotacja jest mniejsza, a segment „mid-rent” wciąż nie wypełnił luki między socjalem a wolnym rynkiem. Umowy czasowe zyskały ograniczenia prawne, co stabilizuje sytuację najemców, ale nie obniża automatycznie stawek.
Inwestorzy patrzą z większą ostrożnością na koszty remontów i podatki. Na rynku widać też wpływ wysokich wymagań co do efektywności energetycznej budynków. Mieszkanie z dobrą etykietą energetyczną łatwiej wynająć i drożej sprzedać, co warto uwzględnić w planach remontowych.
Na koniec – procedury. Od finansowania po wpisy w księgach, sprawy potrafią trwać. Polscy kupujący coraz częściej korzystają z polskojęzycznych doradców i notariuszy w NL. W dynamicznym mieście oszczędza to czas i nerwy, a czas bywa tu najdroższą walutą.
Udostępnij artykuł


