
Rotterdam: noc pełna pożarów, bez poważnych incydentów
Rotterdam przywitał Nowy Rok wyjątkowo pracowicie dla straży pożarnej. Burmistrz Carola Schouten poinformowała, że w nocy odnotowano wiele pożarów – zarówno na ulicach, jak i w mieszkaniach – ale do połowy nocy nie doszło do dużych, zagrażających życiu incydentów. Służby działały w trybie ciągłym, a priorytetem było zabezpieczenie miejsc, gdzie ogień mógł się szybko rozprzestrzenić.
Miejskie ekipy sprzątające miały ręce pełne roboty z powodu pozostawionych stosów śmieci i resztek pirotechniki. Straż pożarna apeluje, by nie wyrzucać żaru do plastikowych pojemników i nie pozostawiać odpalonych środków pirotechnicznych na klatkach schodowych. To właśnie tam najczęściej dochodzi do groźnych zadymień.
Dla wielu Polaków mieszkających w aglomeracji rotterdamskiej oznacza to bardzo praktyczną lekcję: w noc sylwestrową dobrze mieć pod ręką gaśnicę lub koc gaśniczy i zawczasu sprawdzić drogi ewakuacji w budynku. Tego typu środki ostrożności często decydują o tym, czy niewielki incydent nie przerodzi się w tragedię.
Władze podkreślają, że większość zgłoszeń dotyczyła niewielkich pożarów i zadymień. Nie brakowało jednak sytuacji, w których płomienie sięgały wysoko, a gęsty dym ograniczał widoczność służbom. Dobrą wiadomością jest to, że dotychczas nie odnotowano ofiar śmiertelnych w regionie.
Po Nowym Roku miasto zapowiada analizę miejsc najczęściej objętych przez ogień. Dzięki temu w przyszłości w tych punktach będą mogły stanąć dodatkowe kontenery, a patrole porządkowe pojawią się wcześniej. W praktyce oznacza to szybsze reakcje i mniej szkód w kolejnych latach.
Udostępnij artykuł


