
Oszustwo na „iPhone za 5 euro” uderza w nastolatków
Policja zatrzymała dwóch młodych mężczyzn podejrzanych o oszukanie co najmniej 70 nieletnich przez komunikator. Schemat był prosty: telefon „za kilka euro”, szybki przelew 50 euro „na zaufanie”, potem link do „zwrotu” pieniędzy, który w rzeczywistości był umową abonamentową. Telefon trafiał do oszustów, a rachunki — do rodziców.
To ostrzeżenie dla polskich rodzin w Holandii: dzieci potrafią działać błyskawicznie, bez pytania, bo „okazja zaraz zniknie”. Właśnie na tym żerują przestępcy. Gdy w grę wchodzi presja czasu i ekstra „zniżka”, to nie promocja, tylko czerwona flaga.
Jeśli coś takiego wydarzy się w waszej rodzinie, trzeba natychmiast kontaktować się z operatorem, bankiem i policją. Zablokowanie incasso i szybkie zgłoszenie bywa jedyną szansą na ograniczenie szkód. Warto też zastrzec wszelkie kopie dokumentów, jeśli dzieci wysłały skany dowodu czy karty.
Eksperci przypominają, że „zbyt dobra oferta” to zwykle nie oferta. A link do „zwrotu pieniędzy” nigdy nie powinien prowadzić poza bank lub oficjalną platformę płatniczą. Dzieciom trzeba to mówić prosto i często — i najlepiej przećwiczyć na spokojnie, jak wygląda fałszywa strona.
Policja zapowiada kolejne zatrzymania, bo schemat „telefon za 5 euro” pojawia się w różnych wariantach i aplikacjach. To nie jest „błąd młodości” — to konsekwentny proceder, który wciąga coraz młodszych.
W tym wszystkim jest dobra wiadomość: szybkie zgłoszenia rodziców i szkół przyspieszyły śledztwo. I to właśnie czujność najczęściej decyduje, czy oszust skończy z nową ofiarą, czy na sali sądowej.
Udostępnij artykuł


