top of page

Nowa A16 po otwarciu: gdzie zniknęły korki, a gdzie nie?

Nowy odcinek A16 wokół Rotterdamu miał odciążyć ruch i skrócić dojazdy. Od października kierowcy z niego korzystają, ale mieszkańcy części ulic nadal widzą sznury aut pod oknami. W niektórych miejscach zatory przesunęły się, zamiast zniknąć.

Zmiana rozkładu ruchu to zyski i straty. Szybciej jest np. z północnej części aglomeracji do węzłów wschodnich, ale przy niektórych zjazdach i wąskich gardłach pojawiło się większe natężenie. Kierowcy, także wielu Polaków dojeżdżających do pracy w porcie i logistyce, uczą się nowych objazdów.

Eksperci transportu drogowego przypominają, że efekt nowej trasy stabilizuje się miesiącami. Dopiero po pierwszej zimie i serii korekt sygnalizacji oraz oznakowania widać pełny obraz „przepięcia” ruchu.

W praktyce oznacza to, że warto przetestować alternatywy poza godzinami szczytu. Nawigacje szybko uzupełniają dane, ale w pierwszych tygodniach błędy i opóźnienia są częste.

Samorządy na trasie zbierają sygnały od mieszkańców, m.in. o hałasie i spalinach. To podstawa do ewentualnych ekranów, zmian w organizacji ruchu lub dodatkowych ograniczeń prędkości.

Bilans? Więcej płynności na dłuższych przelotach, mniej przewidywalnie lokalnie. Decydujące będą korekty „po boju” i przyzwyczajenia kierowców.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Podziel się swoimi przemyśleniamiNapisz komentarz jako pierwszy.
bottom of page