
Noc sylwestrowa oczami dyspozytora: tylko kilka sekund na fajerwerki
Były strażak Jimmy de Sousa dziś pracuje na meldunkowej linii straży pożarnej. Podczas nocy sylwestrowej dyspozytor ma dosłownie sekundy na ocenę zgłoszenia i wysłanie odpowiednich jednostek. „Ludzie bywają zdenerwowani lub po prostu wygodni, ale naszym zadaniem jest odsiać fałszywe alarmy” – mówi.
To kulisy pracy, której efekty widzimy rzadko, ale od której zależy bezpieczeństwo nas wszystkich. Od pożarów altanek po zaczadzenia i wypadki drogowe – wachlarz zdarzeń w tę noc jest wyjątkowo szeroki.
Polacy w Holandii często spędzają sylwestra w większych grupach i towarzystwie dzieci. Służby apelują: zabezpieczajcie fajerwerki, nie odpalajcie pod wpływem, miejcie pod ręką wodę lub gaśnicę i nie blokujcie dojazdu służbom. Gdy dzwonicie na 112, trzymajcie się faktów.
Dyspozytorzy przyznają, że kilka sekund przerwy na spojrzenie w stronę fajerwerków to dla nich luksus. W praktyce to czas, gdy kolejna linia już dzwoni, a komputer podpowiada najbliższe jednostki.
Praca na meldunkach to również psychiczne obciążenie. Coraz więcej jednostek wdraża wsparcie psychologiczne i rotacje, aby po najtrudniejszych zgłoszeniach dyspozytorzy mogli odpocząć. To inwestycja w ludzi, która przekłada się na szybszą i trafniejszą pomoc na miejscu zdarzeń.
Udostępnij artykuł


