
Noc ognia nad Charkowem. Uderzenia w bloki i infrastrukturę
W Charkowie zginęło co najmniej kilka osób, w tym dzieci, po nocnych rosyjskich uderzeniach — informują władze lokalne. Uderzony miał zostać m.in. pięciokondygnacyjny budynek mieszkalny, a w całej Ukrainie słychać było alarmy i wybuchy po atakach rakiet i dronów.
Kijów i inne miasta mówiły o aktywnej obronie przeciwlotniczej. Z relacji władz wynika, że celem były także obiekty energetyczne i kolejowe. Rosyjskie ministerstwo obrony twierdzi, że trafiono „cele wojskowe”. To stały rytuał informacyjny tej wojny.
Skutki uderzeń w infrastrukturę Ukraina odczuwa zawsze dłużej niż samą noc. Każdy zniszczony transformator czy węzeł kolejowy to problem dostaw i ewakuacji. A Europa — także Holandia — pamięta, co znaczy presja na ceny energii po masowych atakach zimą.
Holandia od miesięcy utrzymuje wsparcie wojskowe i humanitarne dla Ukrainy, a firmy energetyczne szykują się na wiosenne i letnie ryzyka rynku. Jeśli uderzenia w infrastrukturę przybiorą na sile, odczujemy to w rachunkach i łańcuchach dostaw.
W polskiej społeczności w NL ta wojna jest blisko: rodziny, znajomi, wolontariat. I ciągłe sprawdzanie wiadomości o bliskich po obu stronach granicy. Nie ma w tym nic „dalekiego Wschodu”.
Na razie nie widać sygnałów, by tempo uderzeń malało. Ale nawet krótkie okresy spokoju Ukraina wykorzystuje na naprawy. To wojna wytrzymałości — ludzi i sieci.
Udostępnij artykuł


