
Niebezpieczne skrzyżowanie po wypadku. Czas na osobne światła dla rowerów?
Po tragicznym zdarzeniu na jednym z amsterdamskich skrzyżowań znów wraca pytanie o pierwszeństwo i widoczność użytkowników drogi. Eksperci wskazują, że rozdzielenie faz sygnalizacji dla samochodów i rowerów często realnie zmniejsza liczbę kolizji.
W Amsterdamie część skrzyżowań tak już działa, ale w wielu miejscach rowerzyści i kierowcy ruszają jednocześnie. Gdy dochodzi do skrętu, ryzyko jest największe. Dodatkowe oznakowanie i odsunięte linie zatrzymania też pomagają.
Miasto deklaruje „wizję zero” – cel niemal całkowitego wyeliminowania ofiar śmiertelnych. Osiąga się go małymi krokami: krótszymi przejazdami, mniejszą prędkością i lepszą kontrolą nad tym, kto, gdzie i kiedy ma zielone światło.
Polacy mieszkający w Amsterdamie, zwłaszcza nowi rowerzyści, zwracają uwagę na nieintuicyjne relacje pierwszeństwa na holenderskich drogach. Kursy bezpieczeństwa czy proste infografiki po polsku mogłyby pomóc w poruszaniu się po mieście.
Mieszkańcy okolicy skrzyżowania apelują o szybkie zmiany: więcej czasu na przejazd dla pieszych, dłuższe czerwone dla skręcających aut i lepsze doświetlenie wieczorami. Dla wielu to różnica między stresem a spokojnym dojściem do pracy.
Ratusz zapowiada audyt miejsc o największej liczbie zdarzeń i korekty programów sygnalizacji. Zmiany mają być testowane etapami, by sprawdzić ich skutki w korkach i bezpieczeństwie.
W praktyce liczy się konsekwencja. Tam, gdzie rozdzielono fazy, mniej jest sytuacji „na styk”, a kierowcy i rowerzyści lepiej przewidują zachowania innych.
Wypadek to dramat, ale też impuls do odważnych decyzji. Mieszkańcy czekają na konkretne terminy wprowadzenia zmian.
Udostępnij artykuł


