
NATO twardo po stronie Turcji po zestrzeleniu irańskiej rakiety
NATO potępiło irański atak rakietowy wymierzony w Turcję. Pocisk został zestrzelony przez sojuszniczą obronę powietrzną, nikt nie ucierpiał, ale napięcie w regionie rośnie o kolejny stopień.
Holandia równolegle wezwała irańskiego ambasadora po serii ataków i kontrataków między Iranem a jego przeciwnikami w regionie – to kolejny sygnał, że europejskie stolice chcą trzymać rękę na pulsie. W tle Paryż poprosił o ewentualne wsparcie holenderskiej fregaty dla lotniskowca Charles de Gaulle na Morzu Śródziemnym.
Dla Europy stawką jest bezpieczeństwo szlaków morskich, stabilność cen paliw i kontrola eskalacji, by nie rozlała się szerzej. Sojusz używa w tym momencie słów, ale i przerzutów wojsk, by pokazać, że granica tolerancji została osiągnięta.
Pytanie, ile w tym odstraszania, a ile realnych przygotowań do dłuższej obecności wojskowej. Państwa NATO, pamiętające lekcje z ostatnich kryzysów, chcą być szybkie bez bycia pochopnymi – to trudna sztuka na morzu, w powietrzu i w dyplomacji.
Na razie przesądów w rozkładach lotów i łańcuchach dostaw nie widać, ale rynki surowców reagują nerwowo na każdy kolejny komunikat. Im krótszy kryzys, tym mniejsze drgania w portfelach zwykłych mieszkańców.
Kolejne dni pokażą, czy wojna nerwów skręci w stronę rozmów, czy demonstracji siły. Sojusz ma nadzieję na to pierwsze – i przygotowania na to drugie.
Udostępnij artykuł


