
Mecenas Rijksmuseum i miliardy z handlu firmami
Rolly, znany jako hojny mecenas Rijksmuseum, zbił fortunę na kupowaniu i sprzedawaniu przedsiębiorstw. Jego ścieżka pokazuje, jak holenderski kapitał – często dyskretny – potrafi łączyć biznes z kulturą na światowym poziomie.
Filantropia w sztuce nie jest tylko gestem – stabilizuje budżety muzeów, pozwala planować długie, kosztowne wystawy i ściągać do Amsterdamu ważne dzieła. Turyści i mieszkańcy, w tym polska społeczność, korzystają na tym każdego dnia.
Równocześnie rośnie debata o etyce pieniędzy w kulturze: skąd pochodzą fortuny i czy darczyńcy nie mają zbyt dużego wpływu na program. Instytucje odpowiadają, że standardy przejrzystości są coraz ostrzejsze, a decyzje merytoryczne muszą być niezależne.
Przypadek Rolly’ego przypomina, że wsparcie może wykraczać poza czek – to także sieci kontaktów, edukacja i promocja dziedzictwa. W efekcie zyskuje nie tylko muzeum, lecz cała lokalna gospodarka usług i turystyki.
Warto obserwować, jak takie partnerstwa będą wyglądać w czasie spowolnienia. Im solidniejsze i bardziej transparentne, tym lepiej dla kultury i zaufania widzów.
Udostępnij artykuł


