top of page

Mainline się zamyka: luka w pomocy ulicznej

Po 36 latach działalności znika Mainline – ogólnokrajowa fundacja wspierająca osoby używające narkotyków. Organizacja nie przetrwała po tym, jak ucięto kluczową dotację z ministerstwa zdrowia, a miejskie wsparcie nie wystarczyło do domknięcia budżetu.

Jak opisało NOS, środki z VWS stanowiły około 40 procent rocznego finansowania, a Mainline przez dekady była oczami i uszami służb w terenie. To oni jako pierwsi alarmowali o nowych ryzykach, jeździli w miejsca, do których zwykle nikt nie dociera, i dystrybuowali materiały minimalizujące szkody, jak choćby czyste igły.

W praktyce zniknięcie Mainline to realna dziura w systemie: mniej informacji o nowych substancjach i skażeniach, słabszy kontakt z najbardziej wykluczonymi użytkownikami oraz mniej zaufanych miejsc, gdzie można porozmawiać i dostać wsparcie. Eksperci ostrzegają, że „oszczędność” dziś może jutro oznaczać wyższe koszty zdrowotne i społeczne.

Dla Polaków w Amsterdamie, Hadze czy Rotterdamie to także mniej punktów, w których bez oceniania da się poradzić sobie z problemem lub bezpieczniej używać substancji. Na teraz zostają GGD, Jellinek i lokalne inicjatywy redukcji szkód – ale to inne podejście i krótszy zasięg.

Sezon festiwalowy za pasem, a właśnie wtedy terenowa praca Mainline była najcenniejsza. Organizacja nie tylko rozdawała testy i porady, ale też łączyła ludzi z systemem ochrony zdrowia, zanim sprawy wymykały się spod kontroli.

Samorządy mówią o „kroku wstecz”, organizacje pacjenckie o „wyłączeniu czujnika dymu”. Czy ktoś przejmie sieć kontaktów i wiedzę wypracowaną przez lata? Na razie nikt nie podniósł rękawicy, a czas gra na niekorzyść ulicznej profilaktyki.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Podziel się swoimi przemyśleniamiNapisz komentarz jako pierwszy.
bottom of page