top of page

Lelystad Airport ma ruszyć w 2027. Co zyskamy

Rząd chce, by od października 2027 roku Lelystad Airport obsługiwało wakacyjne loty. To ma być odciążenie dla Schiphol i impuls dla regionu. Lotnisko jednak wciąż potrzebuje kluczowej rzeczy: naturvergunning, czyli pozwolenia środowiskowego. Bez tego nie poleci nawet jeden czarter.

W tle jest też armia. Ministerstwo Obrony planuje, by w Lelystad bazowały samoloty i drony, a F-35 miały tu około 2300 operacji rocznie. To dodatkowy argument dla szybkiego przygotowania służb: kontroli granicznej, celników i lotniczych służb bezpieczeństwa. Na papierze to już się dzieje, by w 2027 nie gasić pożarów na ostatnią chwilę.

Dla podróżnych – w tym wielu Polaków mieszkających w Flevolandzie i Gelderlandzie – Lelystad może oznaczać krótszą drogę na wakacje i tańszy parking. Mniejsze lotnisko bywa też zwyczajnie wygodniejsze: mniej kolejek, szybsza kontrola, prosty terminal. Pytanie, ilu przewoźników uwierzy w nową bazę i jaką siatkę połączeń dostaniemy na starcie.

Największy znak zapytania wisi nad środowiskiem. Port leży w pobliżu obszarów chronionych, a emisje i hałas to tematy zapalne. Rząd mówi o „warunkowym zielonym świetle”: najpierw solidny plan redukcji wpływu na przyrodę, potem start.

W praktyce oznacza to, że 2027 pozostaje ambitnym celem, nie gwarancją. Branża i samorządy chcą, by tej jesieni klarownie określić kamienie milowe: pozwolenie, inwestycje, siatka tras. Dopiero wtedy dowiemy się, czy walizki naprawdę popłyną w Lelystad na taśmy bagażowe.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Podziel się swoimi przemyśleniamiNapisz komentarz jako pierwszy.
bottom of page