top of page

Ile kosztuje bezdomność w Rotterdamie?

Bezdomność w Rotterdamie znów rośnie, a miasto rozbudowuje system wsparcia: od noclegowni, przez tzw. opiekę medyczną na ulicy, po działania służb porządkowych wobec uciążliwości. Pytanie, które wraca, brzmi: ile to wszystko kosztuje i czy te wydatki przynoszą trwały efekt. Samorząd liczy, że szybka interwencja i opieka zdrowotna zmniejszą presję na szpitale i policję, co w dłuższym okresie bywa tańsze niż brak działań.

W praktyce największe rachunki generuje doraźna opieka: krótkoterminowe lokum, transport, interwencje kryzysowe i pomoc medyczna. Tanie nie są też działania porządkowe przy zgłoszeniach o hałasie czy zaczepkach, a każda taka interwencja angażuje czas i ludzi.

Eksperci zwracają uwagę, że koszt społeczny bezdomności jest zawsze większy od sumy faktur. Chodzi o utracony potencjał, gorsze zdrowie i większe ryzyko wypadków oraz konfliktów. Dla miasta znaczy to również, że inwestycje w mieszkalnictwo wspomagane i pracę socjalną mogą się zwracać.

Polacy mieszkający w Rotterdamie – zwłaszcza pracujący sezonowo – też bywają w tej statystyce, gdy po utracie pracy tracą dach nad głową. Warto znać lokalne ścieżki pomocy: meldować problemy w gminie, kontaktować się z organizacjami streetworkowymi i prosić o wsparcie prawne w języku polskim.

Miasto zapowiada kontynuację podejścia „najpierw mieszkanie, potem reszta”, bo stabilny adres ułatwia terapię, pracę i naukę języka. Kolejne miesiące pokażą, czy zwiększone wydatki przyniosą niższe koszty po stronie policji i pogotowia oraz trwalsze wyjście ludzi z ulicy.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Podziel się swoimi przemyśleniamiNapisz komentarz jako pierwszy.
bottom of page