
Hiszpania karze Airbnb: co to oznacza dla wynajmu w Europie
Rząd Hiszpanii nałożył ponad 64 mln euro kary na Airbnb za masowe nieprawidłowości w ogłoszeniach – dziesiątki tysięcy ofert nie spełniały wymogów rejestracyjnych lub miały błędne numery. Platforma usuwała już wcześniej tysiące ogłoszeń, ale Madryt zaostrza kurs w obronie rynku mieszkaniowego.
W ostatnich latach czynsze w Barcelonie czy Maladze rosły szybciej niż pensje, a mieszkańcy protestowali przeciw komunizacji centrów przez turystykę. Część miast wprowadziła ostre limity i kontrole, a Barcelona zapowiedziała nawet wygaszanie pozwoleń na najem krótkoterminowy.
To sygnał dla całej Europy: samorządy będą coraz częściej ścigać nielegalne najmy, aby chronić dostępność mieszkań. Dla Polaków mieszkających w Holandii, którzy planują urlopy w Hiszpanii lub inwestycje pod wynajem, oznacza to konieczność skrupulatnego sprawdzania przepisów lokalnych.
W Holandii dyskusja o wpływie najmu turystycznego na rynek nie gaśnie – Amsterdam czy Rotterdam regularnie zaostrzają reguły, wymagają rejestracji i limitują liczbę dni wynajmu. Trend z Półwyspu Iberyjskiego może wzmocnić te działania także w Beneluksie.
Airbnb zapowiada odwołanie do sądu i współpracę przy ogólnokrajowym rejestrze. Dla gości oznacza to docelowo większą przejrzystość, ale w krótkim terminie – możliwą redukcję dostępnych noclegów w popularnych miastach.
Podróżując, warto zwrócić uwagę na legalność ogłoszenia, opłaty miejskie oraz zasady ciszy nocnej i wspólnot mieszkaniowych – kary bywają dotkliwe także dla najemców.
Udostępnij artykuł


