
Hanos ścina proceder: wewnętrzny przemyt alkoholu w Amsterdamie
Horecagigant Hanos rozpracował w Amsterdamie nielegalny kanał wynoszenia alkoholu przez własnych pracowników. Sprawa wyszła na jaw po wewnętrznych kontrolach dostaw i magazynu – część towaru znikała zanim trafiła do barów i restauracji.
Dla lokali to nie tylko cień na łańcuchu dostaw, ale też potencjalne wahania cen i opóźnienia. Każda „dziura” w systemie oznacza, że uczciwi płacą więcej, a najmniejsi – w tym polskie bistra czy foodtrucki – odczuwają to najmocniej.
Firma zapowiada dodatkowe zabezpieczenia i audyty, a branża spodziewa się ostrzejszych kontroli dokumentów WZ i tras dostaw. To może być kłopotliwe, ale w dłuższym terminie ograniczy szarą strefę i ustabilizuje marże.
Dla przedsiębiorców z polskiej społeczności w Holandii rada jest prosta: porządkujcie papierologię, pilnujcie stanów magazynowych i podpisujcie protokoły odbioru od ręki. Transparentność jest dziś najlepszą polisą na wypadek pytań dostawców czy skarbówki.
Sygnał z Amsterdamu może pójść szerzej po kraju. Jeśli wykryte nieprawidłowości nie były incydentem, czeka nas sezon na uszczelnianie hurtowni i hurtowych zwyczajów.
Udostępnij artykuł


