
Halsema: o cracku w Amsterdamie mówimy ostrożnie, to nie „kryzys”
Burgemeester Femke Halsema odmówiła używania słowa „kryzys” w odniesieniu do używania cracku w Amsterdamie. Jej zdaniem miasto nie ma pełnego obrazu zjawiska, a decyzje należy opierać na lepszych danych i współpracy służb, opieki zdrowotnej oraz organizacji społecznych.
Miasto zapowiada działania ukierunkowane: monitoring miejsc problemowych, pracę w terenie i wsparcie dla osób uzależnionych. Rozszerzane mają być usługi niskoprogowe i harm reduction, tak by ograniczyć uciążliwości i nie pogłębiać marginalizacji.
Polacy mieszkający w Amsterdamie – zwłaszcza w dzielnicach o większej rotacji mieszkań – zgłaszają obawy o bezpieczeństwo. Służby proszą, by w nagłych sytuacjach dzwonić pod 112, a niebezpieczne miejsca dokumentować do zgłoszeń gminnych.
Eksperci wskazują, że pochopne etykietowanie zjawiska jako „kryzys” może prowadzić do nieskutecznych, wyłącznie represyjnych działań. Skuteczna polityka wymaga danych o skali i trendach oraz współpracy z lokalnymi społecznościami.
Władze miasta podkreślają, że problem nie dotyczy całego Amsterdamu. Interwencje koncentrują się na kilku punktach, gdzie uciążliwości są największe. Równocześnie miejskie programy łączą wsparcie zdrowotne z nadzorem porządkowym.
Dla mieszkańców praktyka pozostaje prosta: zgłaszanie incydentów, unikanie konfrontacji i korzystanie z informacji dzielnicowych. W wielu miejscach działa młodzieżowy streetworking i patrolowanie z udziałem straży miejskiej.
W dłuższej perspektywie kluczowe będą mieszkalnictwo wspierane i dostęp do leczenia. Miasto liczy na współfinansowanie państwa, bez którego trudno będzie zbudować trwały system pomocy.
Udostępnij artykuł


