
Grypa ptaków znów uderza. Co to znaczy dla pracy i cen?
Po mroźnym epizodzie zimy wracają wieści o nowych ogniskach grypy ptaków. Ministerstwo rolnictwa ostrzega, że sytuacja jest poważna i może potrwać miesiącami, bo wraz z ociepleniem ruszają szlaki przelotów i mieszanie się populacji ptaków.
Dla polskich pracowników drobiarstwa w Holandii to konkret: dodatkowe rygory bioasekuracji, możliwe przestoje, a w skrajnych przypadkach – wybicia stad i dezynfekcje. Firmy będą musiały znowu sprawdzić procedury, szkolenia i środki ochrony.
Ryzyko dla ludzi wciąż jest niskie, ale służby patrzą uważnie na mutacje i kontakty międzygatunkowe. Każde ognisko to lokalne ograniczenia, które mieszają w planach produkcyjnych i grafiku pracy.
W sklepach może pojawić się presja na ceny jaj i mięsa drobiowego. Zwykle to krótkie skoki, ale przy serii ognisk utrzymują się dłużej – zwłaszcza gdy rośnie popyt, a podaż faluje.
Polakom w rolnictwie warto przypomnieć: to nie jest czas na „skrótowe” mycie rąk czy ignorowanie śluz sanitarnych. Niewielkie niedopatrzenie w jednej fermie potrafi wywrócić tydzień pracy w całym łańcuchu.
Jeżeli sytuacja się uspokoi, większość obostrzeń spadnie równie szybko, jak się pojawiła. Ale na razie warto działać tak, jakby zima miała potrwać – zwłaszcza na północy kraju.
Udostępnij artykuł


