top of page

Golden Earring żegna się ze sceną po dekadach grania

Golden Earring, jedna z największych rockowych legend Holandii, zagrała pożegnalny koncert i oficjalnie zamknęła pewną epokę. Dla wielu Holendrów to zespół-ikona, a dla części migrantów – symbol kraju, który przez lata był tłem ich nowego życia.

Jak opisywał NU.nl, finałowe koncerty miały przede wszystkim charakter muzyczny, bez wielkich przemówień. To pasuje do zespołów, które wolą zostawić publiczność z dźwiękiem, a nie z patosem.

Dla Polaków mieszkających w Holandii to ciekawy moment kulturowy. Niezależnie od tego, czy ktoś słucha klasycznego rocka, takie wydarzenia pokazują, jakie nazwy naprawdę „łączą pokolenia” w NL. Czasem warto je znać choćby po to, żeby rozumieć rozmowy w pracy czy wśród sąsiadów.

Pożegnania legend mają też wymiar gospodarczy: przypominają, jak wielkim biznesem jest muzyka na żywo. Rotterdam Ahoy czy amsterdamskie sale koncertowe to nie tylko scena, ale setki miejsc pracy – od techników po ochronę i gastronomię.

W tle pojawia się też temat zdrowia i wieku artystów. Wiele zespołów z lat 60. i 70. kończy kariery nie dlatego, że „znudziło się granie”, ale dlatego, że po prostu nie da się już utrzymać tempa tras.

To pożegnanie prawdopodobnie nie zakończy życia muzyki Golden Earring w przestrzeni publicznej. Utwory zostają w radiu, na playlistach i w holenderskiej popkulturze, a młodsze pokolenia często odkrywają takie zespoły dopiero po tym, jak przestają koncertować.

Dla wielu osób w Holandii będzie to po prostu kolejny znak, że „stare” czasy odchodzą. A dla nowych mieszkańców – przypomnienie, że integracja to czasem też drobiazgi: wiedzieć, z czego inni się cieszą i co ich wzrusza.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Podziel się swoimi przemyśleniamiNapisz komentarz jako pierwszy.
bottom of page