
Gminy biją na alarm: bez kadr utkną pozwolenia i wsparcie społeczne
Holenderskie gminy mają coraz większy problem z wakatami, a w najbliższej dekadzie nawet jedna trzecia urzędników odejdzie na emeryturę. W wielu miejscach to już widać: opóźniają się decyzje o pozwoleniach budowlanych, inwestycjach czy lokalnych programach wsparcia.
Stosowane są kreatywne rozwiązania – jak „pule” pracowników w Arnhem, którzy trafiają tam, gdzie akurat brakuje rąk, czy projekt „Doorwerkambtenaar”, pozwalający seniorom pracować krócej po osiągnięciu wieku emerytalnego. To działa, ale skala wyzwań jest większa.
Polacy w Holandii doświadczają tego przy sprawach meldunkowych, rejestrach BRP, wydawaniu dokumentów czy procedurach opiekuńczych. Krótsze kolejki są priorytetem, ale bez nowych kadr i lepszych wynagrodzeń trudno o szybkie efekty.
Według ekspertów, problem pogłębia się, bo sektor publiczny przegrywa z rynkiem płacą i ścieżkami kariery. Gminy apelują o elastyczniejsze reguły zatrudniania, uproszczenie procedur i stabilne finansowanie z budżetu państwa.
Jeśli trend się utrzyma, coraz więcej projektów – od energii lokalnej po rewitalizacje – będzie się opóźniać. To koszt dla mieszkańców i przedsiębiorców, którzy potrzebują przewidywalności.
Udostępnij artykuł


