top of page

Europa gasi pożar wokół NATO. USA na wstrzymanym oddechu

Wyciek służbowych maili z Pentagonu znów postawił NATO w niezręcznej sytuacji. Z dokumentów miało wynikać, że Amerykanie rozważali „dyscyplinowanie” sojuszników – od wykluczania z nominacji po pomysły zawieszenia członkostwa Hiszpanii. Europejskie stolice odpowiedziały jednym tonem: to nie wchodzi w grę i nie ma do tego nawet procedury.

Premier Hiszpanii zapewnił, że Madryt pozostaje lojalnym partnerem, ale działa w ramach prawa międzynarodowego. Z kolei z brytyjskiej strony natychmiast padło „nie” na sugestie, by podważać suwerenność nad Falklandami. Na unijnym szczycie w Nikozji usłyszeliśmy też chłodne „spokój, nic się nie dzieje” – sojusz funkcjonuje, nawet jeśli polityczny hałas bywa głośny.

Cała sprawa mówi jednak wiele o nastrojach: w epoce wojen hybrydowych i napięć na Bliskim Wschodzie, każdy sygnał tarcia w NATO rozchodzi się jak fala sejsmiczna. Państwa członkowskie starają się dziś nie tylko zwiększać wydatki na obronę, ale też pielęgnować polityczną spójność – bo to ona działa odstraszająco, zanim w ruch pójdą cokolwiek poważniejszego niż noty dyplomatyczne.

To także test zaufania wewnątrz Zachodu. Nawet jeśli wyciek był tylko burzą w szklance wody, to wrażenie, że USA mogłyby „karać” partnerów, zostaje. Dlatego tak ważne było publiczne zgaszenie tematu – i jasne potwierdzenie, że nikt nie wyobraża sobie NATO „à la carte”.

Konsekwencje praktyczne? Żadne – przynajmniej na razie. Ale po stronie Europy rośnie przekonanie, że niezależnie od wyborczych kalendarzy w Waszyngtonie, trzeba wzmacniać własne zdolności. To mniej efektowne niż mocne tweety, za to bardziej przydatne, gdy przychodzi moment próby.

W tle tli się jeszcze pytanie o szczelność systemu: jak to możliwe, że wewnętrzny dokument robi globalny zamęt? Odpowiedź jest mało romantyczna: tak działają nowoczesne spory – jedna notatka, kilka przecieków i już negocjuje się przez media. Dlatego sojusz jest dziś tak samo projektem politycznym, jak i wojskowym.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Podziel się swoimi przemyśleniamiNapisz komentarz jako pierwszy.
bottom of page