
Estonia 1994: nowe badania potwierdzają awarię dziobnicy, nie wybuch
Nowy raport potwierdza wcześniejsze ustalenia: prom Estonia, który zatonął w 1994 roku na Bałtyku, poszedł na dno w wyniku awarii dziobowej klapy, a nie eksplozji czy zderzenia. Wątpliwości wróciły po nieoficjalnych teoriach i filmach dokumentalnych, które wznowiły dyskusję.
Naukowcy podtrzymują pierwotny scenariusz: po awarii do wnętrza promu wdarły się masy wody, co doprowadziło do szybkiej katastrofy. Władze zdecydowały o ponownym zbadaniu wraku w 2020 roku, by przeciąć spekulacje.
Wnioski są ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa morskiego. Przepisy dotyczące konstrukcji i inspekcji promów ro-ro uległy od tamtej pory zaostrzeniu, a firmy obsługujące połączenia w regionie wdrożyły dodatkowe procedury.
Polacy pracujący w transporcie morskim i korzystający z promów do Szwecji czy Finlandii zwracają uwagę, że branża od tamtej pory przeszła rewolucję. To nie tylko technika, ale i szkolenie załóg oraz procedury alarmowe.
Raport domyka jeden z najbardziej kontrowersyjnych rozdziałów w historii żeglugi w Europie Północnej. Nie kończy jednak rozmowy o tym, jak komunikować ryzyko i reagować na kryzys na morzu.
Udostępnij artykuł


