top of page

EES wchodzi do gry: nowe zasady kontroli na granicach UE

Holandia zaczyna etapami wdrażać unijny system Entry/Exit (EES), który ma zastąpić tradycyjne stemplowanie paszportów osób spoza UE. Chodzi o cyfrową rejestrację wjazdów i wyjazdów, z większą automatyzacją i dokładniejszym śledzeniem czasu pobytu.

Dla Polaków w Holandii najczęściej nie będzie to odczuwalne przy codziennych podróżach po Schengen, ale temat dotknie wielu rodzin pośrednio. Jeśli odwiedzają was bliscy spoza UE albo macie znajomych z Ukrainy, Indii czy Ameryki Łacińskiej, kontrole mogą wyglądać inaczej i zająć więcej czasu na początku wdrożenia.

System ma ograniczać nadużycia związane z przekraczaniem dozwolonego czasu pobytu i ułatwiać służbom granicznym pracę. Jednocześnie oznacza więcej danych biometrycznych i większą odpowiedzialność za to, by formalności były dopięte na ostatni guzik.

W praktyce na start bywają kolejki i zamieszanie, bo procedury muszą „zaskoczyć” w portach i na lotniskach. Jeśli podróżujesz z osobą spoza UE przez holenderskie przejścia graniczne, warto planować większy zapas czasu, szczególnie w sezonie.

Z perspektywy firm w NL, które zatrudniają pracowników spoza UE lub często wysyłają ludzi w delegacje, EES to kolejny element układanki compliance. Błędy w dokumentach i terminach będą szybciej widoczne w systemie, a nie „ginęły” między stemplami.

Nie brakuje też pytań o prywatność i bezpieczeństwo danych. Unia zapewnia, że system ma jasno określone cele i zabezpieczenia, ale doświadczenie uczy, że cyfrowe rejestry zawsze będą atrakcyjnym celem dla cyberprzestępców.

Na razie warto traktować EES jako zmianę „techniczną”, która jednak może wpływać na realne doświadczenie podróży. Im więcej osób będzie znało zasady, tym mniej stresu na granicy – i tym mniejsze ryzyko, że ktoś utknie w kolejce przez drobny błąd formalny.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Podziel się swoimi przemyśleniamiNapisz komentarz jako pierwszy.
bottom of page