
EES w portach morskich. Co czeka podróżnych spoza UE
Holandia zaczyna wdrażać europejski system Entry/Exit System (EES) w portach Eemshaven i IJmuiden/Amsterdam-Haven. To cyfrowa rejestracja wjazdu i wyjazdu cudzoziemców spoza UE, zastępująca tradycyjne pieczątki w paszporcie. Proces ma być stopniowy, a system obejmie wszystkie kraje Schengen.
Co to oznacza w praktyce? Skan odcisków palców, zdjęcie i elektroniczne odnotowanie przekroczenia granicy. Dla obywateli UE (w tym Polaków) nic się nie zmienia, ale kolejki mogą rosnąć, bo przejścia będą obsługiwać nowych podróżnych dłużej niż dotąd.
Jeśli macie w rodzinie osoby spoza UE, które przypływają promem, warto przyjechać do portu z zapasem czasu. Pierwszy raz w systemie zajmuje najwięcej, kolejne przejścia graniczne idą szybciej – to obiecuje Komisja Europejska.
Cel EES jest jasny: lepsza kontrola nad przekraczaniem granic, mniej papieru i szybsze wychwytywanie nadużyć wizowych. Jednocześnie na starcie bywa „szorstko”: nowy system i nowe urządzenia muszą się dotrzeć.
Przewoźnicy promowi już informują, by planować odprawę wcześniej. Dla wszystkich, także obywateli UE, oznacza to po prostu rozsądny margines na dojazd i kontrolę dokumentów.
W dłuższym terminie EES ma ograniczyć chaos, ale przez kilka pierwszych miesięcy cierpliwość będzie w cenie. Tak działa każda cyfrowa rewolucja na granicy.
Udostępnij artykuł


