
Dordrecht masowo kontroluje kierowców: wpadło wielu pijanych
W piątkowy wieczór w Dordrecht policja sprawdziła ponad 5200 kierowców i sterników, a dziesiątki osób wpadły na jeździe pod wpływem. Akcja pod hasłem „Bob in Dordt” objęła ulice i wodne szlaki – efektem są mandaty, zatrzymane prawa jazdy i twarda lekcja: majówka to nie immunitet.
Dla polskich pracowników dojeżdżających do pracy w regionie to ważne ostrzeżenie. Holenderskie progi tolerancji są niskie, a konsekwencje – szybkie i kosztowne: grzywna, czasowy zakaz prowadzenia, wzrost składki ubezpieczeniowej. Do tego możliwe badanie lekarskie i kursy reedukacyjne.
Policja zapowiada kolejne wzmożone kontrole w maju i czerwcu, gdy rosną temperatury, grille i imprezy firmowe. W praktyce oznacza to nie tylko alkomaty na głównych trasach, ale też patrole w portach, na przystaniach i w okolicach popularnych plaż miejskich.
Eksperci od bezpieczeństwa ruchu zwracają uwagę, że równolegle spada akceptacja społeczna dla „jazdy po kieliszku”. Ucieczka w taksówkę czy nocna linia autobusowa to dziś wybór, który oszczędza problemy – również te zawodowe, bo holenderscy pracodawcy coraz częściej reagują na wykroczenia drogowe.
Akcja w Dordrecht pokazuje prostą prawdę: sezon na kontrole trwa dłużej niż sezon na truskawki. Lepiej zaplanować powrót zawczasu niż tłumaczyć się w sądzie.
Udostępnij artykuł


