
Dam pod lupą. Prokurdyjskie zgromadzenia i strefa podwyższonego ryzyka
Policja i gmina objęły okolice Placu Dam statusem obszaru podwyższonego ryzyka podczas demonstracji w obronie Kurdów. To daje służbom większe możliwości kontroli, ale też podnosi temperaturę debaty o granicach bezpieczeństwa i prawa do protestu w centrum miasta.
W Amsterdamie wielotysięczne zgromadzenia to nic nowego, ale ostatnie tygodnie pokazały, że napięcia szybko eskalują. Władze wolą dmuchać na zimne, zwłaszcza po niepokojących zdarzeniach w regionie. Dla uczestników oznacza to więcej kontroli plecaków i większy kordon policyjny.
Polacy mieszkający w centrum i pracujący w handlu na Nieuwendijku czy Kalverstraat powinni liczyć się z czasowymi utrudnieniami i falami turystów, którzy zatrzymują się, by nagrywać wydarzenia. Najlepiej zaplanować dostawy poza godzinami szczytu demonstracji.
Organizatorzy protestów apelują o pokojowy przebieg i współpracę z policją. Wspólny mianownik jest prosty: każdy ma wrócić do domu cały i bezpieczny. To powinno zostać z nami także po wyciszeniu emocji.
Miasto zapowiedziało dialog z organizatorami i szybką reakcję na ewentualne incydenty. Strefa ryzyka nie jest na zawsze – ma trwać tak długo, jak potrzeba.
Udostępnij artykuł


