top of page

Czy gangi sięgną po drony z Ukrainy? Holenderskie służby ostrzegają

Holenderskie służby coraz poważniej mówią o ryzyku, że zaawansowane drony i inny sprzęt z frontu w Ukrainie może po wojnie trafić na czarny rynek. Eksperci porównują to do lat 90., gdy broń z wojen bałkańskich latami zasilała europejską przestępczość. Amsterdam od dawna jest miejscem, gdzie duże pieniądze z narkobiznesu idą w parze z technologią i logistyką – to połączenie sprawia, że rynek zbytu mógłby się znaleźć szybciej, niż myślimy.

Dla wielu mieszkańców brzmi to abstrakcyjnie, ale dron z dobrą optyką i zdalnym zrzutem ładunku może służyć nie tylko do podglądania. Policja i prokuratura sygnalizują, że już teraz przestępcy testują sprzęt do obserwacji konkurencji i służb. W praktyce oznacza to większą presję na magazyny, porty i handel wysyłkowy, gdzie takie urządzenia można ukryć.

Holandia ma dobre narzędzia do kontroli obrotu bronią, ale problemem jest przechwytywanie elementów „podwójnego zastosowania” – części, które legalnie można kupić do hobby, a które po modyfikacji stają się narzędziem przestępstwa. Służby naciskają na lepszą identyfikowalność komponentów i ostrzejszy nadzór nad sprzedażą niektórych podzespołów.

Polacy mieszkający w Holandii, zwłaszcza prowadzący sklepy i mikrofirmy e‑commerce, powinni uważać na podejrzane zamówienia „hurtowe” na specjalistyczne części dronów i elektronikę. Nie chodzi o straszenie, tylko o zdrowy rozsądek: prośba o płatność gotówką, odbiór po godzinach czy brak danych firmy to sygnały ostrzegawcze.

Niderlandzki rząd rozważa też aktualizację przepisów o rejestracji dronów i obowiązkowych szkoleniach operatorów. Dla zwykłych użytkowników niewiele to zmieni, ale dla handlarzy „na granicy prawa” podniesie ryzyko wpadki. To ten moment, by uporządkować własną dokumentację sprzętu i licencje.

Historia uczy, że po wielkich konfliktach broń nie znika z dnia na dzień – szuka nowych rynków. Jeśli państwo i biznes zagrają do jednej bramki, nie musi ich znaleźć w Holandii.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Podziel się swoimi przemyśleniamiNapisz komentarz jako pierwszy.
bottom of page