
‘Czarna lista’ w Zuidoost? Rada pracowników prosi miasto
W radzie dzielnicy Zuidoost wrze: Rada Pracowników (OR) wezwała władze Amsterdamu do interwencji w trwającej od miesięcy sprawie rzekomej „czarnej listy” pracowników krytycznych wobec przełożonych. To nie tylko polityczny wstyd – to temat o realnych konsekwencjach dla ludzi, także Polaków zatrudnionych przy projektach miejskich.
Z doniesień wynika, że lista miała obejmować osoby postrzegane jako „problematyczne”, co mogło wpływać na ich ścieżki kariery i atmosferę w pracy. Jeśli to się potwierdzi, mówimy o naruszeniu podstawowych standardów HR i zaufania w urzędzie.
Pracownicy mają w Holandii silną ochronę – od prawa pracy, przez ustawę o sygnalistach (Wet bescherming klokkenluiders), po procedury skargowe. W praktyce oznacza to, że każdy, kto doświadcza odwetu po zgłoszeniu nieprawidłowości, może żądać wyjaśnień i wsparcia.
Polacy pracujący dla miasta – w administracji, utrzymaniu, projektach społecznych – powinni śledzić tę sprawę, bo model „co wolno, a czego nie” szybko rozlewa się na inne działy. Jasne standardy ocen i awansów są tak samo ważne jak terminowa wypłata.
Ratusz może tu zrobić dwie rzeczy: zlecić niezależny audyt i wyciągnąć wnioski kadrowe, a jednocześnie zbudować bezpieczne kanały zgłoszeń. Bo nawet jeśli „czarnej listy” formalnie nie było, to zła kultura pracy potrafi funkcjonować nieoficjalnie.
Dla dzielnicy, gdzie kluczowe są zaufanie i współpraca z mieszkańcami, taki kryzys jest wyjątkowo kosztowny. Bez wiarygodnej administracji ciężko dopinać lokalne projekty, od remontów szkół po wsparcie młodzieży.
W najbliższych tygodniach spodziewane są ruchy ze strony miasta. Dla wszystkich, którzy mierzą się z podobnym problemem: notujcie fakty, szukajcie wsparcia w OR lub związkach i nie bójcie się prosić o poradę prawną.
Udostępnij artykuł


