top of page

Chiny ćwiczą wokół Tajwanu. Co to znaczy dla nas

Chiny rozpoczęły szeroko zakrojone manewry wojskowe wokół Tajwanu z udziałem okrętów, myśliwców i bombowców. Taipei nazywa to militarną presją, a świat z niepokojem obserwuje eskalację w newralgicznym punkcie globalnych łańcuchów dostaw. To nie tylko geopolityka – to także bardzo praktyczne ryzyko dla przemysłu technologicznego i logistyki w Europie.

Tajwan jest kluczowym ogniwem w produkcji półprzewodników. Każde dłuższe napięcie w Cieśninie Tajwańskiej oznacza nerwowość w branży chipów i elektroniki. Holenderskie firmy – od dostawców dla sektora półprzewodników po operatorów logistycznych w portach Rotterdamu i Amsterdamu – śledzą sytuację z uwagą.

W praktyce oznacza to możliwe wahania terminów dostaw, wzrost kosztów frachtu i częstsze przekierowania tras morskich. Dla polskich pracowników w regionie Eindhoven, ale też w centrach dystrybucyjnych w Holandii, może to oznaczać zmiany grafików i priorytetów zleceń. Menedżerowie zapowiadają większe bufory czasowe na krytyczne komponenty.

Eksperci zwracają uwagę, że Europa przyspiesza prace nad wzmocnieniem własnej produkcji półprzewodników. Jednak pełne uniezależnienie się od azjatyckich dostaw nie nastąpi szybko. Każda eskalacja wokół Tajwanu działa jak test odporności łańcuchów dostaw, których częścią są także polskie firmy i pracownicy w Holandii.

Dla konsumentów krótkoterminowym skutkiem mogą być opóźnienia w dostępności niektórych urządzeń oraz wahania cen. Firmy w NL zalecają elastyczne planowanie zakupów IT i wcześniejsze zamawianie komponentów kluczowych dla produkcji i serwisu. Warto też śledzić komunikaty spedytorów – to oni pierwsi wiedzą, którędy popłyną kontenery.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Podziel się swoimi przemyśleniamiNapisz komentarz jako pierwszy.
bottom of page