
CARE: miliony ofiar poza kadrem kamer. Pomoc topnieje, potrzeby rosną
Hulporganisatie CARE alarmuje: globalne kryzysy w krajach takich jak Republika Środkowoafrykańska, Namibia czy Honduras pozostają niemal niewidoczne w mediach. Analiza milionów publikacji pokazuje, że dominują pojedyncze konflikty, a inne dramaty znikają z pola widzenia.
Gdy uwaga maleje, maleją też budżety na pomoc. CARE wylicza dziesiątki milionów ludzi dotkniętych kryzysami, które nie przebijają się na czołówki – to susze, powodzie, ucieczki przed przemocą, często w tych samych społecznościach.
W Holandii organizacje ostrzegają, że granty są obcinane, a jednocześnie potrzeby rosną. Polskie parafie, kluby czy fundacje w Niderlandach coraz częściej zrzucają się na lokalne akcje – to ważne, ale nie zastąpi systemowego wsparcia.
CARE wskazuje konkret: wzmocnić lokalne media i bezpieczeństwo pracy dziennikarzy, wspierać organizacje działające na miejscu i słuchać kobiet oraz grup marginalizowanych. Brzmi jak frazes, ale przekłada się na skuteczniejszą pomoc.
Świat rzadko działa z wyprzedzeniem – najczęściej gasimy pożary, gdy już wybuchną. Ten raport to próba zmiany kolejności: najpierw zobaczyć, potem działać.
Jeśli macie wątpliwości, dokąd trafi darowizna, sprawdzajcie sprawozdania i partnerów lokalnych. Przejrzystość to najlepsze lekarstwo na zmęczenie empatią.
Udostępnij artykuł


