
Biliony w AI: rośnie strach przed bańką
Giełdowa wartość firm rozwijających sztuczną inteligencję pnie się w biliony dolarów, ale wraz z nią rośnie też niepokój o ewentualną bańkę. Nadzorcy rynków ostrzegają, że zbyt szybkie pompowanie wycen może skończyć się gwałtowną korektą, która uderzy nie tylko w spółki technologiczne.
Dla mieszkających w Holandii Polaków to nie jest abstrakcja. Wielu z nas oszczędza przez fundusze emerytalne i ETF-y, które często mają w portfelu gigantów AI. Nagłe tąpnięcie na Wall Street czy w Europie może odbić się na stanie prywatnych kont emerytalnych i planach inwestycyjnych rodzin.
Eksperci wskazują, że popyt na AI jest realny: od centrów danych po oprogramowanie w logistyce, medycynie i finansach. Równocześnie przypominają historię dotcomów: szybkie przychody nie zawsze nadążają za jeszcze szybszymi oczekiwaniami inwestorów.
Holenderskie fundusze emerytalne są dużymi graczami na globalnych rynkach i mają rozbudowane polityki zarządzania ryzykiem. W praktyce oznacza to dywersyfikację oraz stopniowe dostosowywanie ekspozycji na technologie, zamiast gwałtownych ruchów pod wpływem mody.
Dla gospodarstw domowych najrozsądniejsze pozostaje zachowanie spokoju i sprawdzenie, jak bardzo nasze oszczędności zależą od wąskiej grupy spółek AI. Doradcy finansowi w Holandii podpowiadają, by nie rezygnować z długoterminowej strategii, ale świadomie pilnować proporcji między technologią a innymi sektorami.
Udostępnij artykuł


