
Australię trawią pożary. Władze: „Najgorsze może dopiero nadejść”
W australijskiej Victorii płonie już około 350 tys. hektarów, a służby potwierdziły pierwszą ofiarę śmiertelną. Ogień, wspierany przez upał i wiatr, niszczy domy, szkoły i infrastrukturę, a dym obniża jakość powietrza nawet w Melbourne.
Tysiące strażaków i kilkadziesiąt statków powietrznych walczy z żywiołem, ale władze ostrzegają, że sytuacja może trwać tygodniami. Premier stanu mówi wprost: to jeszcze nie koniec, a warunki pogodowe sprzyjają rozprzestrzenianiu ognia.
Polacy planujący podróże lub odwiedziny rodziny w Australii powinni śledzić komunikaty władz stanowych i ubezpieczycieli. Linie lotnicze mogą wprowadzać zmiany, a część atrakcji turystycznych bywa zamknięta z dnia na dzień.
Eksperci przypominają, że intensywniejsze pożary to efekt nakładania się suszy, wysokich temperatur i silnego wiatru. Zmiany klimatu nasilają sezonowość zagrożenia, co w praktyce oznacza częstsze alerty i ewakuacje.
Rządy stanowe zapowiadają inwestycje w prewencję, w tym zarządzanie paliwem leśnym i systemy wczesnego ostrzegania. Jednocześnie apelują do mieszkańców o przygotowanie planów awaryjnych.
Udostępnij artykuł


