
Amsterdam: policja wciąż szuka broni po zabójstwie nastolatków
Policja w Amsterdamie ponownie przeszukała Piet Wiedijkpark, gdzie w Nowy Rok zastrzelono dwóch syryjskich nastolatków. Śledczy biorą pod uwagę scenariusz, że chłopcy mogli stać się ofiarami zupełnie przypadkowego ataku – „w złym miejscu o złym czasie”. Wciąż nie odnaleziono broni, dlatego funkcjonariusze sprawdzają okoliczne rowy i cieki wodne.
Ofiary miały 16 i 18 lat i mieszkały w ośrodku COA. Trzeci towarzyszący im chłopak zdołał uciec. W sprawie aresztowano 25-letniego mieszkańca Amsterdamu, który pozostaje w areszcie tymczasowym. Policja prosi o nagrania z kamer i wideodomofonów z okolicy – każda drobna wskazówka może pomóc.
To głośne śledztwo odbija się echem wśród mieszkańców zachodniej części miasta. Wielu Polaków żyjących i pracujących w Amsterdamie pyta dziś o bezpieczeństwo w parkach i na osiedlach, szczególnie po zmroku. Policja zapewnia, że w okolicy zwiększono patrole, a priorytetem jest dotarcie do wszystkich świadków.
Nie jest tajemnicą, że poszukiwanie broni w kanałach i rowach to żmudna robota. Funkcjonariusze i płetwonurkowie przeczesują muł, w którym broń potrafi zniknąć dosłownie po kilku godzinach. Jednocześnie prowadzone są analizy balistyczne i porównania z innymi sprawami.
Choć media spekulowały o „szerszym konflikcie” młodzieżowych grup, śledczy nie zamykają się na inne hipotezy. W praktyce oznacza to, że sprawdzają zarówno możliwe porachunki, jak i zupełny przypadek. Do czasu wyjaśnienia sprawy policja apeluje o spokój, ostrożność i zgłaszanie nawet pozornie drobnych informacji.
Każda rodzina, która słyszy o takiej tragedii, zadaje sobie pytanie: czy moje dzieci są bezpieczne? Służby podkreślają, że w sytuacjach nagłych należy dzwonić pod 112, a w przypadku informacji o zdarzeniu – kontaktować się anonimowo z policją lub Meld Misdaad Anoniem. To często właśnie społeczność, sąsiedzkie oczy i uszy, przełamują impas w śledztwie.
Udostępnij artykuł


