top of page

AI‑kolędy zalewają streaming. Co to znaczy dla twórców?

Spotify, YouTube i SoundCloud w grudniu pełne są świątecznych coverów generowanych przez sztuczną inteligencję. Eksperci szacują, że na niektórych platformach nawet jedna trzecia nowych uploadów to muzyka robiona narzędziami AI. Słuchacze często nie odróżniają jej od nagrań artystów z krwi i kości.

Deezer i inni gracze testują filtry, które mają wykrywać „spamnagrania” i usuwać masowe kopie stylów. Prawnicy wytwórni pozywają twórców modeli AI za trenowanie na katalogach bez zgody i wynagrodzenia. Stawką są prawa do głosu, stylu i tantiem.

Dla polskich muzyków mieszkających w Holandii to miecz obosieczny. Z jednej strony AI może pomóc w szkicach i produkcji demo, z drugiej – rozmywa unikalność brzmienia i konkurencję o miejsce na playlistach. Coraz ważniejsze są koncerty, społeczność i autentyczność.

Badania pokazują, że większość słuchaczy nie rozpoznaje, co zrobiła AI, a co człowiek. Stąd rośnie nacisk na etykietowanie treści i przejrzystość. Platformy będą musiały wyważyć interesy użytkowników, twórców i posiadaczy praw.

W świątecznym repertuarze wygrywa zwykle tradycja i nostalgia. Właśnie tam – mówią krytycy – widać granice AI: dźwięk jest poprawny, ale brakuje „ludzkiej niedoskonałości”, która potrafi poruszyć bardziej niż idealny algorytm.

Udostępnij artykuł

Komentarze

Podziel się swoimi przemyśleniamiNapisz komentarz jako pierwszy.
bottom of page