
Zima bez dachu nad głową: jak przetrwać noc w Rotterdamie
Dla osób śpiących pod gołym niebem zima to codzienny test wytrzymałości. Rozmowy z bezdomnymi z Rotterdamu pokazują, jak ważne są ciepłe skarpety, termos z herbatą i znajomość miejsc, gdzie można się ogrzać. Niektóre historie mają dramatyczne zwroty — odmrożenia, utrata pracy, zerwane więzi rodzinne.
Polacy w Holandii, szczególnie pracujący sezonowo, bywają narażeni na bezdomność po utracie kontraktu czy konfliktach w miejscu zakwaterowania. Warto znać lokalne adresy noclegowni i punktów kryzysowych, gdzie można dostać koc, posiłek i poradę prawną.
Organizacje pomocowe apelują o czujność sąsiedzką. Jeśli widzimy kogoś, kto najwyraźniej marznie i potrzebuje pomocy, można zadzwonić do miejskiej infolinii lub wskazać najbliższe schronisko.
Miasto rozwija sieć „ciepłych miejsc” — bibliotek, centrów społecznokulturalnych i kościołów, otwartych w godzinach wieczornych. Pomoc interwencyjna łączy się tam z doradztwem w sprawach pracy, długu i ubezpieczeń.
Bezpieczniejsza zima to też zadanie dla pracodawców i agencji — przejrzyste umowy najmu i minimalne standardy zakwaterowania potrafią przerwać spiralę kryzysu. A czasem najskuteczniejsza jest prosta, ludzka solidarność.
Udostępnij artykuł


