
Zawsze spóźniony na prom? Amsterdamer z Noord ma prosty patent
Max Gramser z Amsterdam-Noord wkurzył się na wieczne „sekundę za późno” i zbudował rozwiązanie. Jego system – prosta kombinacja danych o ruchu promów i lokalnych powiadomień – przypomina mieszkańcom, kiedy wyjść z domu, by zdążyć bez sprintu.
Dla tych, którzy dojeżdżają z Noord do centrum, to różnica między spóźnieniem na zmianę a spokojną kawą przed pracą. Polacy pracujący w budowlance, gastronomii czy magazynach dobrze wiedzą, ile kosztuje spóźnienie o trzy minuty.
Pomysł łączy technikę i zdrowy rozsądek. Zamiast dodawać kolejny ekran w życiu, serwis działa w tle i wysyła dyskretne alerty. Jeśli prom się opóźni – podpowie alternatywę.
Miasto lubi takie lokalne innowacje, bo odciążają zatłoczone trasy rowerowe i zmniejszają nerwowość przy nabrzeżach. Jeśli pilotaż się sprawdzi, możliwe, że podobne rozwiązania trafią na inne linie, a może także do tramwajów i metra.
To też przypomnienie, że małe poprawki bywają ważniejsze niż wielkie inwestycje. Czasem o jakości życia decyduje właśnie powiadomienie 4 minuty wcześniej.
Udostępnij artykuł


