
Wirus ptasiej grypy w Dalen: 15 tys. kur znika z hodowli
W miejscowości Dalen w Drenthe wykryto ptasią grypę na fermie kur niosek. Stado – około 15 tysięcy sztuk – zostanie wybite, aby ograniczyć ryzyko rozprzestrzenienia się wirusa. To kolejny sygnał, że sezon infekcji u dzikich ptaków znów mocno uderza w hodowle.
Wokół ogniska choroby wprowadzono ograniczenia transportowe dla pobliskich ferm: nie można przewozić ptaków, jaj ani materiałów, które mogłyby przenosić wirusa, jak obornik czy zużyta ściółka. Takie blokady są standardem, ale oznaczają też koszty dla gospodarstw – czasem natychmiastowe, czasem rozłożone na tygodnie.
Dla Polaków mieszkających w Holandii temat może brzmieć „rolniczo”, ale skutki bywają zauważalne w sklepach. Gdy łańcuch dostaw jaj jest przerywany lokalnie, ceny potrafią podskoczyć szerzej, zwłaszcza jeśli ognisk jest więcej. Dodatkowo rosną koszty bioasekuracji, które przerzucane są na cały sektor.
W Holandii od dłuższego czasu obowiązuje obowiązek trzymania drobiu w zamknięciu lub pod zadaszeniem (w zależności od rodzaju hodowli). Dla osób, które mają przydomowe kury – a wśród Polaków to się zdarza częściej, niż myślimy – oznacza to konieczność zabezpieczenia wybiegu przed dzikimi ptakami, np. wolierą.
Warto też pamiętać, że w takich sytuacjach służby sprawdzają „kontakty ryzykowne”, czyli co i kto przemieszczał się z fermy i na fermę. To element, który pozwala przerwać łańcuch zakażeń, ale też potrafi ujawnić problemy w logistyce i kontroli w całym regionie.
Najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższe tygodnie to utrzymanie surowych zasad w branży drobiarskiej. Dla konsumentów oznacza to, że temat ptasiej grypy może wrócić do codziennych rozmów dopiero wtedy, gdy zobaczymy wyższe ceny jaj albo ograniczenia w sprzedaży na targach i w małych sklepach.
Deel artikel


