top of page

USA znów atakują „łódki z narkotykami”. Kontrowersje wracają

Amerykańska armia po przerwie ponownie zaatakowała łódź podejrzaną o przemyt narkotyków u wybrzeży Ameryki Południowej. Zginęły co najmniej dwie osoby, a jedna jest poszukiwana. To pierwsza taka operacja od czasu głośnego zatrzymania prezydenta Wenezueli przez USA.

Krytycy pytają, dlaczego nie przedstawia się dowodów na to, że każda zniszczona jednostka faktycznie przewoziła kokainę. Organizacje praw człowieka mówią o braku przejrzystości i ryzyku zabijania bez sądu na pełnym morzu.

Co to znaczy dla Europy i Holandii? Szlaki kokainowe adaptują się błyskawicznie. Gdy USA przykręcają kurek na jednej trasie, zwiększa się presja na inne kierunki i porty – a to może przełożyć się na próby przemytu do Rotterdamu i Antwerpii.

Dla polskiej społeczności w NL skutki bywają pośrednie: ostrzejsze kontrole w portach i na drogach, bardziej rygorystyczne procedury w firmach logistycznych, a czasem opóźnienia łańcuchów dostaw. Branża TSL już zna ten wzór.

Walce z narkobiznesem kibicują wszyscy, ale bez przejrzystości operacji rośnie ryzyko błędów i nadużyć. A to w dłuższym terminie szkodzi zaufaniu do instytucji i nie ułatwia współpracy międzynarodowej.

Udostępnij artykuł

Opmerkingen

Deel je gedachtenPlaats de eerste opmerking.
bottom of page