
USA podnoszą budżet obronny. Europa liczy skutki
Biały Dom proponuje rekordowe od dekad wydatki na obronność – aż 1,5 biliona dolarów. Pieniądze mają iść m.in. na amunicję, flotę morską i nowy system obrony powietrznej. Równolegle wiceprezydent JD Vance dostał rolę „tsar’a ds. walki z fraudami”, co ma uderzać w nadużycia finansowe na poziomie stanowym.
To na razie lista życzeń administracji – o wszystkim zdecyduje Kongres, który rzadko realizuje plan w 100 procentach. Ale sama skala pokazuje, gdzie są priorytety USA: bezpieczeństwo i odstraszanie, także w kontekście wojny na Bliskim Wschodzie i rosyjskiej agresji na Ukrainę.
Dla Europy i Holandii to kilka wniosków. Po pierwsze, presja na własne budżety obronne nie zniknie – 2 proc. PKB to minimum, a rosnące ceny sprzętu wymuszą trudne wybory. Po drugie, większe wydatki w USA mogą wzmocnić łańcuchy dostaw i zamówienia w przemyśle obronnym, w którym działa też wiele firm z Beneluksu.
Po trzecie, kurs na „twarde bezpieczeństwo” bywa kosztowny dla budżetów cywilnych – od nauki po zdrowie. To kontekst, który europejskie rządy będą musiały tłumaczyć wyborcom, żonglując priorytetami tuż przed sezonem budżetowym.
Na razie kluczowe jest pytanie: ile z amerykańskiego planu stanie się realem i czy przyniesie to więcej stabilności w relacjach transatlantyckich. Bo jeśli tak, to Europa – w tym Holandia – zyska nie tylko parasol militarny, ale i przewidywalność współpracy.
Deel artikel


