
UE łagodzi kurs wobec silników spalinowych: co z miastami i rynkiem wtórnym
Komisja Europejska przedstawiła propozycje zmian przepisów, które miały zakończyć sprzedaż nowych aut spalinowych od 2035 roku. Zamiast sztywnego zakazu pojawia się więcej miejsca na technologie przejściowe, w tym paliwa syntetyczne i rozwiązania mieszane.
Bruksela tłumaczy to kondycją europejskiego przemysłu i potrzebą łagodniejszych ścieżek dojścia do neutralności. Branża od dawna sygnalizuje, że inwestycje, łańcuchy dostaw i sprzedaż nie nadążają za tempem pierwotnych planów.
Dla polskich kierowców w Holandii ważniejsze od dat w Brukseli mogą być jednak lokalne strefy niskiej emisji i polityka miast. Rotterdam czy Amsterdam wprowadzają ograniczenia dla starszych diesli niezależnie od unijnych kalendarzy.
W praktyce łagodniejszy kurs UE może ustabilizować ceny używanych aut i wydłużyć okres opłacalności pojazdów spalinowych, co docenią dojeżdżający do pracy z dalszych miejscowości. Jednocześnie rośnie presja na dobre planowanie ładowania i parkowania dla elektryków.
Eksperci podkreślają, że kierunek transformacji się nie zmienia, a miasta będą nadal promować elektryfikację transportu. Różnica polega na tempie i katalogu wyjątków, co da oddech konsumentom i producentom.
Udostępnij artykuł


