top of page

Tysiące osób w NL czeka na gołoledź: KNMI ostrzega przed paraliżem

Holenderski instytut meteorologiczny KNMI ostrzega przed gołoledzią, a w północnych prowincjach ogłoszono najwyższy stopień alertu na wieczór i poranek. To te momenty, kiedy kraj rowerów i dojazdów „na czas” potrafi w kilka godzin zamienić się w serię poślizgów i wypadków.

Jak podaje NOS, w Groningen, Fryzji, Drenthe i na Wyspach Fryzyjskich ma obowiązywać code oranje z powodu ryzyka rozległej śliskości. Dla reszty kraju (poza Zelandią) przewidziano code geel.

Dla Polaków pracujących w logistyce, na budowach czy w opiece to ważna informacja, bo to często praca, której nie da się „przełożyć na home office”. Jeśli dojeżdżasz rowerem, skuterem albo autem służbowym, realne ryzyko jest większe niż przy zwykłym mrozie.

W praktyce oznacza to, że warto wcześniej ustalić z pracodawcą plan awaryjny: późniejszy start, nocleg bliżej pracy albo zamianę zmian. Wiele firm w Holandii reaguje elastycznie, ale trzeba o tym rozmawiać, zanim utkniesz w korku.

Gołoledź uderza też w transport publiczny. Autobusy mogą mieć opóźnienia, a przy wypadkach na drogach zamykane są odcinki i tworzą się zatory, które „ciągną się” godzinami.

Najprostsze przygotowanie to dobre oświetlenie w rowerze, wolniejsza jazda, unikanie mostów i kładek (tam zamarza najszybciej) oraz zapas czasu. Warto też mieć w telefonie numer do pracodawcy lub koordynatora zmiany – w takich dniach liczy się szybka komunikacja.

To ostrzeżenie przypomina jeszcze o jednym: zima w Holandii bywa krótka, ale gdy już przychodzi, robi to „punktowo” i mocno. A wtedy rozsądek na drodze jest ważniejszy niż jakiekolwiek plany.

Deel artikel

Opmerkingen

Deel je gedachtenPlaats de eerste opmerking.
bottom of page