
Tunel Europa–Afryka nabiera kształtu. Co z tego będzie miał Beneluks
Pomysł ma prawie 150 lat, ale dopiero teraz wygląda coraz poważniej: Hiszpania i Maroko dostały nowy impuls dla tunelu pod Cieśniną Gibraltarską. Najnowsza analiza wykonalności mówi „da się” – choć to wciąż megaprojekt na granicy inżynieryjnych możliwości i finansowych nerwów.
Tunel to nie tylko skrócenie podróży. To potencjalny nowy krwiobieg towarów i ludzi między Europą a Afryką Północną, konkurencja dla promów i lotów. Jeśli powstanie, zmieni mapę logistyki na dekady. W szczycie moglibyśmy zobaczyć więcej łańcuchów dostaw biegnących przez Półwysep Iberyjski, z pociągami towarowymi zamiast TIR-ów na promach.
Dla Holandii i Beneluksu to nie koniec świata ani nagła rewolucja portów. Rotterdam nadal będzie królem kontenerów z innych części globu, ale część ładunków z Maroka czy Afryki Zachodniej może szybciej pojechać koleją na północ. To szansa na nowe połączenia intermodalne i miejsca pracy w logistyce po stronie NL.
Polskie firmy transportowe i kierowcy pracujący w Holandii też to odczują: inne trasy, inne terminy, potencjalnie szybsze czasy tranzytu. Na razie jednak mówimy o odległym horyzoncie i budżecie, który będzie się ścierał z rzeczywistością geologiczną i polityczną.
Jeśli projekt utrzyma tempo, w kolejnych latach zobaczymy wyścig innowacji: nowe wiertnice, zabezpieczenia przeciwtrzęsieniowe, systemy bezpieczeństwa. A wraz z nimi – pytanie, czy wielka wizja połączy kontynenty nie tylko tunelem, ale i rozsądkiem w planowaniu.
Deel artikel


