
Syn Taghiego przed sądem, prokuratura chce 6 lat
W Amsterdamie zakończono kolejną odsłonę głośnej sprawy rodzinnej związanej z Ridouanem Taghim. Jego syn, Faissal, twierdzi, że został „wciągnięty” w przestępstwa ojca, podczas gdy prokuratura wnioskuje o 6 lat więzienia w ramach tzw. procesowych ustaleń. To rzadki przypadek, gdy młode pokolenie łączone jest bezpośrednio z działalnością najgroźniejszych grup przestępczych w kraju.
Holenderska opinia publiczna śledzi sprawę ze zrozumiałą uwagą – to test wiarygodności instytucji państwa i ochrony świadków, a także sygnał dla gangów, że „dziedziczenie” wpływów nie pozostaje bezkarne. Orzeczenia w takich sprawach wyznaczają standardy na lata.
Polacy mieszkający w Niderlandach, prowadzący firmy czy pracujący w handlu, odczuwają skutki gangsterskich porachunków w postaci wzmożonych kontroli, ostrzejszych procedur i rosnących stawek ubezpieczeń. Jednocześnie oczekują, że sądy będą działały szybko i stanowczo.
Obrona podkreśla, że młody wiek oskarżonego oraz wpływ rodziny powinny mieć znaczenie dla wymiaru kary. Prokuratura wskazuje jednak, że skala i waga czynów nie pozostawiają miejsca na pobłażliwość. Wyrok będzie ważnym punktem odniesienia dla przyszłych spraw.
Niezależnie od finału, śledztwo wokół siatki Taghiego to przestroga, jak głęboko zorganizowana przestępczość potrafi wrosnąć w tkankę społeczną. Im skuteczniej państwo rozbija takie struktury, tym większa presja ucisku będzie na ludzi z marginesu tych organizacji.
Udostępnij artykuł


