
Sparta rozbita w Enschede. Play-offy uciekły na zakręcie
Sparta pojechała do Twente po punkty, a wróciła z czterema ciosami i bez play-offowej poduszki. Do przerwy jeszcze trzymała się w grze, ale po zmianie stron gospodarze włączyli turbo i wygrali 4:0. Rotterdammerskie ambicje muszą teraz poczekać na cud i potknięcia rywali.
To jedna z tych porażek, które bolą bardziej niż zwykłe 0:3 w środku sezonu. Bo końcówka weryfikuje gotowość na „dodatkową” piłkę. Kibice – także wielu Polaków zaglądających na Het Kasteel – zobaczyli drużynę, która do 60. minuty jeszcze była w meczu, a potem pękła.
Co dalej? Plan minimum: podnieść głowy i wygrać, co zostało do wygrania. Czasami jeden mecz zmienia narrację o całej wiośnie. W defensywie trzeba zamknąć boczne sektory, a w ataku – być skutecznym wcześniej niż w doliczonym.
Jeśli play-offy wymkną się o włos, wróci temat konsekwencji i szerokości kadry. Ale dopóki piłka jest w grze, Sparta ma obowiązek grać va banque. To właśnie lubimy w końcówkach sezonu: nieprzewidywalność i dramat w czasie rzeczywistym.
W Rotterdamie każdy weekend to teraz inne emocje: euforia na Woudestein, ulga w De Kuip, nerwy na Het Kasteel. Taka mieszanka sprawia, że ligową wiosnę pamięta się długo.
Deel artikel


