
Śmiertelny wypadek na wałach Voorne‑Putten. Dlaczego te drogi tak kuszą i tak mylą
Po dramatycznym wypadku na Toldijk między Geervliet a Heenvliet, w którym zmarł 35-letni kierowca, wraca pytanie o bezpieczeństwo dróg biegnących po wałach. W sobotę auto spadło z nasypu i uderzyło w drzewo, a pasażer trafił do szpitala.
Jak wynika z informacji przytaczanych przez Rijnmond, mężczyzna zmarł w szpitalu później tego samego dnia. Eksperci ruchu drogowego wskazują na połączenie czynników: wąska jezdnia, bliskość drzew, ostre zakręty, a zimą także śliskość i mgła.
Wały przyciągają kierowców krótszą trasą i często mniejszym ruchem, ale margines błędu jest tu minimalny. Dla Polaków pracujących na nocne zmiany, dojazdy tymi drogami przy zmęczeniu i ograniczonej widoczności to dodatkowe ryzyko.
Specjaliści zalecają niższą prędkość niż dopuszczalna, zwłaszcza w rejonach z drzewostanem blisko krawędzi i na odcinkach o słabej widoczności. W praktyce oznacza to też wybór oświetlonych tras, nawet kosztem kilku minut dłuższej jazdy.
Samorządy rozważają dodatkowe oznakowanie ostrzegawcze i prace przy poboczach. Dyskutowane są także bariery energochłonne w najbardziej niebezpiecznych miejscach.
Policja przypomina, że przy gęstej mgle priorytetem jest odstęp, płynność hamowania i rezygnacja z wyprzedzania. Na wałach przestrzeń na korektę błędu jest mniejsza niż na drogach krajowych.
Udostępnij artykuł


