
Śmieciarka nie przyjedzie? Chorobowe w miejskiej gospodarce odpadami bije rekordy
W końcówce ubiegłego roku nawet 3 na 10 pracowników zbiórki odpadów w Amsterdamie było na zwolnieniu. Związki mówią wprost: to nie przypadek, lecz problem strukturalny – przeciążenie, braki kadrowe i stary sprzęt. Skutki widzimy wszyscy: zalegające kubły, przepełnione kosze i nerwy sąsiadów.
Dla polskich ekip pracujących w gospodarce odpadami to codzienność – dużo dźwigania, praca w deszczu i w nocy. Jeśli miasto nie odświeży floty i grafiku, chorobowe będzie tylko rosło, a nowi chętni do pracy będą się szybko zniechęcać.
Urząd zapowiada przegląd organizacji pracy, krótsze trasy i dodatkowe rezerwy kadrowe przy epidemiach sezonowych. To kosztuje, ale przestoje i skargi też kosztują – nie tylko czas i pieniądze, lecz także reputację miasta w oczach mieszkańców i odwiedzających.
Warto też uczciwie porozmawiać o zachowaniach mieszkańców. Zła segregacja, zostawianie odpadów obok pojemników i wystawianie mebli „na dziko” dokładają pracy służbom, które i tak działają na granicy możliwości.
Sprawniej działająca gospodarka odpadami to nie tylko logistyka. To także zdrowsi ludzie na śmieciarkach i czystsze ulice, na których wszystkim żyje się lepiej.
Udostępnij artykuł


